Czy serio musimy się bać wirusów?


Autor: Mateusz Nejman, 2019-06-11

Pamiętam czasy, w których koniecznie na komputerze dzielonym z bratem musiał być antywirus, w tym wypadku Avast. Z czasem widzę, że był on kompletnie niepotrzebny. Teraz mam na laptopie tylko Windows Defendera i... trzymam się bardzo dobrze :)

Historia kumpla

Wczoraj mój serdeczny kumpel skarżył się na duże "lagi" w jego laptopie. Jest to laptop gamingowy(16gb ramu, jakiś tam GTX, bodajże Intel Core i7). Stwierdził, że przeskanuje go pod kątem wirusów i po przeskanowaniu wyskoczyło mu, że ma PONAD 10 WIRUSÓW! Ja sobie pomyślałem: "Kurde, ostatnim razem miałem tyle wirusów dobrych kilka lat temu". Stwierdziłem, że może też sobie przeskanuję mojego złomka. Jaki efekt: zero wirusów. Jedyne ostrzeżenie jakie dostałem to wyłączona ochrona przed zagrożeniami(denerwowały mnie powiadomienia). Oboje korzystamy z torrentów, oboje przeglądamy niezabezpieczone strony, ale ja nie mam wirusów. Co ja robię, że tak jest? W sumie to nic szczególnego. Nie klikam w reklamy, z daleka widzę, czy z danej strony można pobierać pliki. Głupio tak się przechwalać, ale pod tym względem to mam oko i to skuteczne. Kumplowi dalej zacina laptop, także to nie wina wirusów.

Panie, ale nie odpowiedziałeś nam na pytanie!

Odpowiadam: nie trzeba, ale jest haczyk: uważamy, co i gdzie pobieramy. Oczywiście w granicach rozsądku, bo nie mówię, że wszystko musicie skanować pod kątem wirusów, albo robić różne dziwne zabiegi z plikami. Można po jakości strony z której pobieramy zobaczyć, czy jest sens próbować. Jeśli pobieramy muzykę lub jakiś plik zip, to sprawdzamy czy pobiera nam plik z takim rozszerzeniem, a nie na przykład *.exe. Spotkałem się wielokrotnie z takim zabiegiem. Oczywiście nie uruchamiałem tego programu, ale już wtedy zauważyłem: "okej, ta strona to lipa, szukam dalej". I tyle. Proste rady z domowego zacisza. :)